Kategorie: Wszystkie | Wyprawy rowerowe | wyprawy nierowerowe
RSS

wyprawy nierowerowe

czwartek, 03 maja 2012

Bajking też poczuł wiosnę. Postanowił, że schudnie 10 kg. Co tu dużo mówić, przez zimę jego mięsień piwny nabrał pełniejszych kształtów. Na moje oko 10 kg to przesada, wystarczyło by ze sześć, ale niech mu będzie…  Daję mu na to 3 miesiące (aptekarskie 90 dni).

Bajking Bajking mierzy 196 cm wzrostu i obecnie waży ok. 102 kg. Jego BMI wynosi coś ponad 26 kg/m2,  czyli świadczyłoby to o lekkiej nadwadze, ale ja jestem przeciwna stosowaniu tego wskaźnika u dużych facetów. Patrząc na Bajkinga chyba nikt nie powie, że ma nadwagę. No chyba, że wieczorem, po kilku piwach, zapomni wciągnąć brzuch :P Wg wzoru Harrisa i Benedicta oraz po uwzględnieniu umiarkowanie aktywnego trybu życia, jego zapotrzebowanie energetyczne wynosi 3833 kcal/24 h. Jak dla mnie, to te normy trochę zawyżają… dajmy mu 3600 kcal/24 h. To i tak dużo. Ale jeśli w pracy (siedzenie przed komputerem) na obiad zjada się pizzę, w międzyczasie wypija od pół do jednego litra coca-coli z cukrem, a wieczorem, po kolacji i tuż przed snem wciąga 2 tabliczki czekolady i wiaderko piwa, to nie jest to wcale trudne do realizacji oraz przekroczenia "normy".

Bajking zrobił już pierwszy krok w stronę odchudzania: jak na Bajkinga przystało zaczął jeździć do pracy na swoim nowym rowerze. Przyjmując, że jedzie z prędkością 20 km/h i zajmuje mu to około 40 minut, może spalić nawet 500 kcal w jedną stronę.

Aby stracić na wadze 10 kg w ciągu 90 dni, Bajking musi mieć każdego dnia ujemny bilans energetyczny wynoszący ok. 788 kcal. Czyli, na dobrą sprawę, wcale z diety nie musimy mu nic odejmować, wystarczy, że będzie po prostu jeździł codziennie i się nie przejadał. Sprawa wydaje się prosta. Ale co to znaczy nie przejadać się? Z perspektywy mikrego zapotrzebowania niewielkiej kobiety (1800 – 1900 kcal), bajkingowe 3600 wydaje się abstrakcją. A taka abstrakcja szacunkowo wygląda następująco:

Śniadanie:

5 kromek chleba żytniego razowego posmarowanych umiarkowanie margaryną o zawartości 60% tłuszczu, na to cienkie plastry szynki wiejskiej i sera żółtego (szynki tyle, by zakryć pieczywo, sera nieco mniej). Do tego dowolna ilość surowych warzyw, choćby ogórka. Kawa z odrobiną mleka, bez cukru.

II śniadanie:

Bułka grahamka (taka „prawdziwa”, 90-gramowa) i serek wiejski 3% tłuszczu (opakowanie 150 g). Do tego jakieś rzodkiewki. 200 ml soku pomarańczowego na deser.

Obiad (podobno Bajking nie ma możliwości zjedzenia „normalnego” obiadu, ale jakoś mu nie bardzo wierzę):

Zupa pomidorowa z makaronem, kotlet mielony (1 duży lub dwa małe), porcja surówki z białej kapusty i porcja ziemniaków (ulubiona potrawa Bajkinga).

Podwieczorek:

Drożdżówka z jabłkiem i kefir „Robico” (również ulubiony).

Kolacja (przyjmijmy, że jego wspaniała dziewczyna nie miała czasu, ochoty lub pieniędzy na zrobienie czegoś bardziej zdrowego):

Pierogi ruskie (z mrożonki – 450 g) okraszone cebulką podsmażoną na oleju rzepakowym.

Tyle…  Aż tyle ;)

Ale jak na Bajkinga możliwości pochłaniania wszystkiego, co słodkie, to się trudno dziwić, że ma ochotę się odchudzać ;)

Bajking jednak musi przyjąć do wiadomości, że jak schudnie te 10 kg (;)), to jego zapotrzebowanie energetyczne spadnie o jakieś 350 kcal/24 h. Czyli o jednego cheeseburgera dziennie mniej niż zwykle :P Czy mu się to opłaca?

Mam nadzieję, że będziecie mu kibicować :)

Autor: Bajkingowy Osobisty Dietolog

piątek, 23 października 2009

Uff, w końcu chwila spokoju. Piątek wieczór. Można usiąść przy komputerze, napić się spokojnie herbaty i uaktualnić bloga. 


Dwa tygodnie temu, w piątek, pojechałem z dziewczyną i znajomymi w Góry Świętokrzyskie. Nocleg znaleźliśmy w Grabowej, nieopodal Świętej Katarzyny.

W sobotę rano ruszyliśmy na wycieczkę na Łysicę. Złota polska jesień, dwie ładne dziewczyny i harmonijka - czego chcieć więcej. Po drodze zakupiliśmy trochę jedzenia. W razie zmiany pogody zaopatrzyliśmy się też w kilka setek wódki.Okazały się przydatne.

...

Zresztą ... co ja będę ględził... Obejrzyjcie sami...