Blog > Komentarze do wpisu

Ch-ch-ch-anges

Dzień dobry.

Dziś kilkanaście minut po zakończeniu obiadu świątecznego wybrałem się na rower. Nie, wcale nie po to, żeby spalić kalorie po Wielkim Żarciu. Z tym nie mam problemów: od kilku miesięcy sporo trenuje z ciężarkami, swoim ciałem i kijami do nordic'a. Poza tym są fajniejsze sposoby na zrzucanie zbędnym kilogramów niż rower. Poczułem ochotę na dwie rzeczy: wieczorne piwo z CPN-u (inne sklepy zamknięte) oraz podjęcie odłożonego tematu blogowania. A aby podjąć trzeba wsiąść.

No i wsiadłem. Niestety, pierwsze metry wcale nie były przyjemne - mój rower stoi bowiem od przeszło dwóch lat na balkonie. Czy mróz, czy skwar, czy deszcz, czy śnieg. Elementy nośne roweru są wykonane z aluminium wiec wisi im to. Niestety jeszcze nikt nie wpadł chyba na pomysł aluminiowych śrub, nakrętek, łańcucha więc kaplica. Zgrzyt, który usłyszałem uświadomił mi starą prawdę Kunickiego, że jeśli chce się szybko jechać, trzeba dobrze osie smarować.

Smutek mnie ogarnął. Nie posmarowałem. Jeszcze kilka lat temu bym to zrobił, a teraz po prostu jechałem, hałasując bardziej niż stary Passat. I pomyślałem, że to są takie przemiany, które dotyczą nas wszystkich. I wszystkiego. 

Rdza zżera nieużytki, starość marszczy nam skórę, z czasem stajemy się bardziej radykalni. Czyli negatywy. Są też zielone strony - zmieniamy poglądy (na lepsze), stajemy się bardziej otwarci na innych, dostrzegamy nasze ograniczenia i spokojnie, acz systematycznie je eliminujemy. Oczywiście bywa tak, że film się urywa i znów trzeba taśmę ładować na projektor. Ale nigdy nie jesteśmy wtedy na początku seansu. Raczej bliżej wyjścia z kina. A po wyjściu jesteśmy lepsi niż przed. O ile to dobry film był.

Chciałbym też na koniec podziękować autorom książki "Na rowerze przez Świat w dwa lata" Nie będę robił recenzji. Podziękuje tylko na wlanie do mojej głowy kilku myśli związanych z rowerem. Nie są to tylko pozytywne przeżycia, raczej więcej jest tam przeklęć, irytacji i ogólnego wkurwienia organizmu. Ale czym kto smaruje osie, żeby jechać to już jest jego indywidualna sprawa.

W ramach recenzji książki mam tylko jedną uwagę : dlaczego drugi tom waszej książka się rozkleja w trakcie drugiego czytania (czytam po mojej żonie)? Łapanie pojedyńczych kartek to nie jest fajna sprawa. Jak się nie zmieściły to czemu po prostu nie zrobiliście trzeciego tomu, albo zszyć nicią dentystyczną zamiast klejenia. Wszystko jedno, strony powinny się trzymać. W sumie przed chwilą wszedłem na stronę z recenzjami. Komentują tam dużo, poruszają wiele błędów, które się pojawiły w wydaniu. Ja nie lubie czytać, pisać też. Poza tym łatwo mnie zadowolić, więc nie będę się ładował w zbędne oceny. No i nic za książkę nie zapłaciłem :)

 

niedziela, 27 marca 2016, bajking

Polecane wpisy

Komentarze
2016/04/14 10:09:17
trochę Cię tu nie było :P
-
2016/04/14 12:47:23
Fajnie, że w końcu nowy wpis! :) U mnie trochę się pozmieniało, właśnie poluję na jakiś wygodny, elegancki rower z damelo.pl/136-damskie-rowery-miejskie-stylowe aby dojeżdżać do pracy dzięki czemu codziennie będę miała styczność z ruchem.
-
2016/05/20 21:50:02
Ta książka mnie rozczarowała, tym bardziej że sporo czytałam o podróżach rowerem. Ot w skrócie, biały człowiek zamiast na wycieczkę z biura podróży, pojechał sam i się zdziwił, że ludzie chcą od niego pieniądze, a jak wychodzi na biedaka, to przestają szanować. I generalnie nikt kwiatami i czerwonym kobiercem nie wita. Utknęłam w 1/3 drugiego tomu i zwyczajnie odpadłam. Jeszcze raz przeczytam, że w tanim hotelu jest brudno, a ludzie są mili, albo nie są (no odkrywcze, jak nie ma co), to się zniechęcę do podróżowania w ogóle.
-
2016/11/21 20:43:42
Kilka late temu często tu zaglądałem. Przyjemnie czytało się wpisy. Sam bardzo lubie wycieczki rowerowe chociaż ostatnio mam mniej czasu. Szkoda, że już tak mało nowych tematów! :(

pozdrawiam serdecznie
-
2017/04/13 16:46:53
Fajny blog, dziwnie, że dopiero dziś go odkryłem