Blog > Komentarze do wpisu

Nie sCUB siE czyli jak kupilem rower

Przygotowywałem sie długo do tego wyzwania. Przeglądałem aukcje internetowe, zaglądałem od czasu do czasu do sklepów rowerowych, a przede wszystkim przeliczałem, liczyłem, szacowałem, kalkulowałem. Moj paradygmat brzmiał - nie warto kupować drogiego roweru: bo mogą ukraść, zniszczy sie i straci szybko wartość, na drogim rowerze jeździ sie w sumie tak samo jak na tanim etc. Maksymalnie moj nowy rower miał kosztować 1000 zł.

I tak szukałem, googlowalem i znów szukałem. I nic. Bo wcale nie chciałem roweru z supermarketu (ani marketu sportowego) za kilkaset złotych - bo jakość marna i nie ma rozmiarów dla mnie. Wszystkie aukcje używek przegrywałem, bo oferowałem za malo - uważałem ze nie warto kupować bajka używanego za więcej niż 650 zł. W końcu traciłem chęć na nowy rower. Kiedy przychodziła znowu, scenariusz powtarzał sie od początku.

I w końcu znalazłem. Rower crossowy - no name - stał w hurtowni Wheeler Polska w Majdanie kolo Starej Miłosny. To było to! Dostępna duża aluminiowa rama (sprzedawca obiecał, że wymiana trwa 30 minut), niewielka waga (wg specyfikacji znalezionej w internecie około 13 kg), no i przede wszystkim cena - okrągłe 999 zł. Z tym, że nie miałem przy sobie takiej kwoty. Chwilowo wiec odpuściłem i mając w pamięci mój rower czekałem na właściwy moment. Czyli kolejna wizytę w Majdanie.

Głód roweru dopadł mnie tuż po Nowym Roku. Chociaż wiedziałem juz, co chce kupić wciąż szperałem w Internecie szukając okazji. Zajrzałem nawet bez większych nadziei do SKI-teamu, jednak wszystko, co tam stało było znacznie droższe niż mój paradygmat. W końcu nadszedł ten dzień – 27 stycznia 2012. Miałem wolna kasę, wyskubałem kilka godzin wolnego czasu i pojechałem w ponad godzinna wyprawę autobusową do Wheelera. Na miejscu okazało sie, że, co prawda rower jest, ale na magazynie nie ma odpowiedniej dla mnie ramy. Byłem zawiedziony.

Było zimno (-10st). To był moment krytyczny – byłem nakręcony, miałem pieniądze, a mojego wypatrzonego no name’a - nie było. Na dodatek autobus 720 nie przyjeżdżał i marzłem na mrozie. Podjąłem szybką i w moim odczuciu nieco szalono-pochopną decyzje. Jade do SKI-teamu.
I tak 27 stycznia na ulicy 17 stycznia o godzinie 17tej zdobyłem to:




Cena: 1520 zł


Czyżbym jednak nie był takim sknerą za jakiego mnie wszyscy maja? Czy to tylko wynik trzaskającego mrozu i niepowodzenia długo planowanej misji? Czy było warto? I w końcu - czy to powrót Waszego ulubionego bloga rowerowego? Okaże sie wkrótce...



piątek, 27 stycznia 2012, bajking

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: , *.utp.edu.pe
2012/01/27 23:51:52
fajny
-
Gość: , 190.43.236.*
2012/01/28 06:48:13
Właśnie wracając do domu przypadkowo spotkałem (dogoniłem) masę (ostatni piątek miesiąca!) i tam... z pięciu 'stridowców'. Stridę można już kupić w Limie, kosztuje 600 USD. Jaką miała cenę w Polsce gdy ją testowałeś?
-
2012/01/28 11:22:56
hey, okolo 2100 zl.
-
Gość: , *.utp.edu.pe
2012/01/28 20:15:47
Drogo, nie wiem kto to u nas bedzie kupowac... A ta twoja Kuba niezle sie prezentuje. Ile wazy? Bedziesz dokladac jakis osprzet? Pierwsze kilometry jazdy nowym rowerem - super uczucie!
-
2012/01/28 23:01:09
W Stridzie placisz w sumie za samą koncepcje składaka, który jest również po złożeniu bardzo poręczny. Powinna być trochę tańsza, ale z prawami rynku - jak wiesz - się nie dyskutuje :)
A Cube waży 13 kg. Osprzęt to na pewno błotniki i bagażnik. Być może pomyślę o leżaku nowym , ale to jeszcze nie teraz. A, no i U-lock. To to niezbędna sprawa.
-
2012/01/29 00:19:05
Zaskoczyłeś mnie tą nagłą rozrzutnością. Na plus!